Siedzieliśmy w ciszy. Harry patrzył się w inną stronę, a ja nie mogłam odciągnąć od niego wzroku. Co w nim było takiego. Sama nie wiem. Momentalnie położyłam się na trawie i zamknęłam oczy. Poczułam nos Harrego na moim policzku. Przekręciłam się w jego stronę, otwierając oczy. W tym momencie nasze nosy się stykały. Chłopak uśmiechał się delikatnie. Ta niezręczna cisza która zabijała mnie od środka. Po chwili dotkną mojego policzka. Poczułam się dziwnie, a nawet bardzo dziwnie. Jego zielone oczy wbijały się w moje. Gwałtownie wstałam, nie chciałam żeby mnie pocałował. To znaczy chciałam ale nie teraz.
-Ja może już pójdę.- szepnęłam i odeszłam.
Leżałam w łóżku z nogami podpartymi o ścianę. Nie chciałam myśleć o Harrym ,ale to za każdym razem wracało. mógł mnie pocałować, a ja uciekłam.
-Kurde!- krzyknęłam
-Co się dzieje?- usłyszałam głos Perrie
-Co ty tu robisz?
-Wróciłam.
-Sama?
-Sama.
-Nikogo nie ma?
-Nie, mów co się dzieje.
-No bo Harry...
-Masz motyle w brzuchu?
-Nie połknęłam żadnych owadów ani się nie zakochałam!
-Na pewno?
-Sama już nie wiem.
-No widzisz. Pomyśl, czy chciałabyś żeby on cię pocałował?
-Taak bardzo!
-To czego ty nie wiesz?
-Nie wiem czy to dobrze.
-Nie martw się, jeśli on nie czułby tego samego nie uśmiechał by się do ciebie.
-No i co z tego że się uśmiecha?
-Ale uśmiecha w ten sposób.
-Masz racje.
-Jetem ciekawa co to z wami będzie.
-Nic albo wszystko.
Obie parsknęłyśmy śmiechem.
Była godzina 20. Zdałam sobie sprawę, że za pół godziny Harry zabiera mnie do miasta.
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w moją ulubioną sukienkę. Na wierzch zarzuciłam czarną ramoneskę.
Dokładnie o godzinie 20.30 ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. Tym kimś był Harry. Miał na sobie białą koszulę i czarne rurki. Nie powiedział nic tylko złapał za nadgarstek i zaprowadził na zewnątrz. Było ciepło jak na kwiecień. Harry puścił mój nadgarstek i szepną -Pięknie wyglądasz. -Dziękuje. Resztę wieczora spędziliśmy spacerując po Londynie. Kiedy zobaczyliśmy, że słońce wschodzi byliśmy zszokowani. Harry odwrócił moją głowę. Jego ręka znowu była na moim policzku. Tym razem nie uciekłam Stałam w miejscu, patrząc w jego piękne tęczówki. On jak zwykle się uśmiechną ,a potem mnie pocałował. Czułam się jak w niebie. Położyłam ręce na jego ramionach. On obją mnie w pasie. Naprawdę go kocham. Czuję to.
___________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba. Spędziłam nad nim trochę więcej czasu. Jeszcze raz
proszę o komentarze.
Dziękuje za czytanie.



.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz